Ja

16 sierpnia, 2014

Brak rozdziału

Miałam napisać dzisiaj nowy rozdział. Czekałam do ostatniej chwili, ale nie pojawiły się żadne komentarze. Tak jak kiedyś napisałam. Ja piszę dla wszystkich, ale nie robię jakichś wyrzutów, że nie ma komentarzy. Czasem się nie chce, czasem zapomni, czasem się nawet nie przeczyta. Rozumiem to. Ale przykro mi, że żadnego komentarza nie było pod ostatnim rozdziałem. szczególnie, że nie będzie następnego, bo chciałam, żebyście mi poradziły czy mam pisać drugą część tego opowiadania. Przydałaby się chociaż jedna rada, a tu zero. Jest mi przykro, ale nie gniewam się na Was. Nowy rozdział pojawi się jutro w okolicach 18. Mam nadzieję, że chociaż spojrzycie na niego.
Serdecznie pozdrawiam i życzę udanych ostatnich tygodni wakacji.
Nie sądzicie, że minęły ciut za szybko?/ Nastka :*

09 sierpnia, 2014

~Rozdział 24~

*oczami Mike' a*

Ala. Wszystko mnie boli. Co się stało? Czyżby koniec świata? A nie, to tylko Mia zrzuciła mnie z łóżka przez sen. Wczorajsza noc była najpiękniejsza w moim życiu. Nie wiedziałem, że moja ukochana też coś do mnie czuje. Jestem szczęśliwy jak zakochany szczeniak. Idę na dół zrobić jej śniadanie. Należy jej się za to co przeszła. Ale mimo tego muszę wyciągnąć Rose z więzienia. Wierzę, że to nie ona. Nie naraziłaby tak swojego dziecka. Nie ona.
Schodzę po cichu na dół do kuchni. Tam wyciągam z lodówki jajka i szykuję omlet dla śpiącej królewny. Do tego orzechowa kawa z mlekiem i kwiatek z ogródka. Idę do salonu po wazonik na różę. Wiem gdzie stoi, więc szybko go odnajduję. Jednak czeka tam na mnie niespodzianka. Ukryta kamera. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to Rose. Może dzięki kasecie uda mi się ją wyciągnąć z paki. Zabieram kamerę ze sobą i zanoszę Mii śniadanko. Poczekam aż wrócą chłopcy i dopiero wtedy im o tym powiem.

-Mia, skarbie, obudź się.
-Mike?  - zapytała zaspanym głosem. Tak seksownie.
-Przyniosłem ci śniadanie. Omlet i twoja ulubiona kawa.
-Oh. Jesteś kochany. Dawaj mi tu zaraz całusa - powiedziała i przyciągnęła mnie do siebie. Mało co nie wylałem napoju, ale udało mi się przytrzymać ramy łóżka.
-Uważaj trochę, kocie. Chcesz mieć brudną pościel?
-Nie przejmuj się. Siadaj tu koło mnie i pomóż mi to zjeść.
-Ale to jest przecież dla ciebie - powiedziałem siadając.
-Ale mi będzie tak głupio jeść samej. Dawaj, dawaj. - Zaczęliśmy konsumować sporządzony posiłek. Byłem przybity. Cały czas myślami byłem przy Rose. Szkoda mi jej. - O czym myślisz?
-O Rose. - Wymsknęło mi się.
-Ah. Wiesz co straciłam apetyt.
-Nie! Posłuchaj, ja..znalazłem coś dzisiaj w salonie.
-Zapewne coś co ją uniewinni?
-Nie wiem. Lecz na pewno dowiemy się co się stało tamtego dnia. Znalazłem kamerę za tym małym wazonikiem. Była dobrze ukryta, ale jestem pewny, że wszystko się nagrało.
-To na co czekamy? Trzeba to obejrzeć!
-Czekamy na...- Słychać trzask drzwi. -...chłopaków.

-Alex jesteś pewny, że chcesz to obejrzeć?
-Tak! W końcu nie będę miał wyrzutów sumienia.
-No dobra. Włączaj to Mike.

-Mike ty głupolu! Znowu pomyliłeś kroki!
-Nie wrzeszcz James. Moja Mia śpi na górze. Poza tym to ty pomyliłeś łabędzia z żurawiem. 
-Nie! Nigdy! - James rzucił się na bruneta.

-Hahaha - Każdy wybuchł śmiechem, a Mia spojrzała słodko na loczka. 
-Przełącz to!

-Nie podchodź do mnie!
-Oj skarbie, odłóż ten nóż. Jeszcze się skaleczysz, a chyba nie chcesz, żeby Alex się martwił?
-Idź stąd! Zostaw mnie w spokoju!
-Nie mogę kochanie. Przecież dobrze o tym wiesz..Tylko ty możesz okiełznać tego ogara. - To powiedziawszy wskazał na swoje krocze.
Kiedy zaczął do niej podchodzić uciekła z powrotem do salonu.
Nagle upadła i zrobiła sobie w ręce ogromną szramę. Brad wyrwał mi nóż z ręki i zaśmiał się.
-Mówiłem, że się zranisz? Czemu nikt nigdy mnie nie słucha?
-Zostaw mnie. Przecież nic ci nie zrobiłam.
-Jeszcze.
-Co masz na myśli?
-Co pomyślą twoi przyjaciele, gdy znajdą moje martwe ciało? Pomyślą, że ty to zrobiłaś, bo tylko ty byłaś ze mną w domu, prawda?
-Czemu chcesz się zabić?
-Bo cię nienawidzę. Tak samo jak twojego ojca. Nawet nie wiesz, prawda? - zapytał. - Ten pedał zgwałcił moją matkę, a potem ją zabił. Nawet nie wiesz, jak ja wtedy cierpiałem. Chcę, żebyś się przekonała na własnej skórze. Już cię zgwałciłem, a teraz wsadzę cię z kratki. Ciekawe ile dostaniesz. 5? 10? A może 25? Sama, w celi przez 25 lat. Bez Alex'a, bez przyjaciół, bez dziecka.
-Nie zrobisz mi tego! Nie pozwolę ci na to!
-Za późno. - Wbił sobie nóż w serce i upadł na ziemię. Podbiegła do niego i wyjęła mu ten nóż. Próbowała zatamować jeszcze krwawienie, ale na nic. Z jej gardła wydobył się przeraźliwy krzyk i..*

Nagranie się skończyło. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Rose miała rację. To Brad popełnił samobójstwo. Czemu my jej nie uwierzyliśmy? 
-Głupi ja, głupi ja, głupi ja... - Alex powtarzał to jak mantrę i ryczał. Mia też się popłakała. 
-Boże co myśmy zrobili? - zapytał Nick.
-Posłaliśmy niewinną dziewczynę do więzienia, a teraz ją stamtąd wyciągniemy. Oby tylko chciała nam wybaczyć.
__________________________________________________________________________________
Cześć dziewczyny! Wróciłam z Włoch z nowym rozdziałem. Mam do Was pytanko: po zakończeniu tego bloga chcecie nową historię, czy drugą część tej? Pytam, bo nie wiem jak epilog napisać. Czekam na wasze odpowiedzi.
A teraz czas do szkoły...
Już mi się tęskni za przyjaciółkami...
Następny pod koniec tygodnia...
Dobranoc..

18 lipca, 2014

~Rozdział 23~

*oczami Mike'a*

Moja Mia już kilka dni siedzi zamknięta w pokoju. Nikogo oprócz mnie nie wpuszcza, ale to też tylko wtedy, jak przynoszę jej jedzenie. Każdy się o nią martwi, ale nikt nie rozumie jej bólu. A ona nie rozumie, że Alex też stracił miłość swojego życia. A teraz cierpi, bo nawet siostra nie chce z nim gadać. Szkoda mi moich przyjaciół. Ja od początku wiedziałem, że ta Rose jest inna, ale nie wierzę w to, że mogłaby zabić kogoś z zimną krwią.
Właśnie wchodzę do salonu. Każdy siedzi tam z ponurą miną, tylko Izzy i James są zajęci sobą. Niedawno byli na randce i od tamtego czasu nie opuszczają się na krok.
-Hejka! Co tak siedzicie?
-Nie mamy co robić. Nasze sprawy miłosne nie mają się tak dobrze jak tamtych dwojga - powiedział Nick i wskazał ręką na zakochańców.
-To może wyjdziecie na spacer albo coś?
-Czyżbyś nas wyganiał z nieswojego domu? - zapytał Zack z chytrym uśmiechem.
-Muszę pogadać z Mią, a nie chcę, żeby ktoś się tu kręcił.
-Pogadać mówisz? - Zack już wie, co mam zamiar zrobić dziś. Oby się nie wygadał.
-Mówię.
-No dobra. W takim razie my idziemy. - Wstał i zaczął wyganiać resztę. - Zbierać się ludzie! A ty... - Wskazał palcem na mnie. - ...masz być ostrożny. Nie zmuszaj jej do niczego.
-Dobra i dzięki.
-Pa.

Kurde, ale się denerwuję! To moja pierwsza taka rozmowa. A jak coś zrobię nie tak? A jeśli doprowadzę ją do płaczu? A jeśli ją zawiodę?
Powoli zapukałem do jej pokoju. Nic nie odpowiedziała, ale usłyszałem szmer i przekręcanie klucza. Uchyliłem lekko drzwi i zajrzałem do środka. Dziewczyna leżała skulona w łóżku i czekała aż wyjdę. Jednak ja wszedłem do środka i zamknąłem drzwi na klucz. Mia od razu się podniosła do pozycji siedzącej. Nawet w rozmazanym makijażu i sterczących włosach wyglądała seksi.
-Co ty robisz?
-Chcę z tobą pogadać, a nie chcę, żeby ktoś nam przeszkadzał - powiedziałem i usiadłem na jej łóżku.
-No dobrze. Co chcesz wiedzieć?
-A kto powiedział, że cię o coś zapytam? Muszę ci coś powiedzieć i to nie może czekać.
-Zamieniam się w słuch, ale jeśli chcesz usprawiedliwiać Rose albo pocieszać mnie to możesz od razu wyjść.
-Mia, ja...ja...
-Mówisz czy nie?
-Mia. - Złapałem ją za ręce i spojrzałem w oczy. Na początku chciała się wyrwać, ale dała sobie spokój. - Kocham cię. Kocham cię odkąd się poznaliśmy i nie mogę przestać o tobie myśleć. Jesteś moim powietrzem. Nie mogę bez ciebie oddychać i boli mnie, że cierpisz. Nie mogę nic zrobić, bo twój obraz zaprząta moją głowę. To, jak twoje oczy błyszczą, gdy jesteś szczęśliwa przeze mnie. To najwspanialszy widok. Wiem, że niedawno straciłaś chłopaka. który wiele dla ciebie znaczył. Jednak ja nie mogę tak dłużej. Wiem, że jestem egoistyczny, ale..kochaj się ze mną.
Nie sądziłem, że potraktuje moje słowa na poważnie. Ale ona rzuciła się na mnie i przycisnęła swoje usta do moich. Zaczęła błądzić rękoma po mojej klacie. Nie byłem jej dłużny. Masowałem jej piersi poprzez materiał koszulki. Zaraz potem pozbyłem się jej. Ja również straciłem górną część swojego ubioru.
Gdy dziewczyna wzięła się za moje spodnie, odciągnąłem ją od siebie.
-Myślałam, że tego chcesz.
-Chcę i to bardzo. Ale kocham cię i nie chcę cię do niczego zmuszać.
-Też cię kocham Mike. Zróbmy to.
__________________________________________________________________________________
Hejka!
Cały dzień się jaram, bo nasz blog zdobył nowego obserwatora! Bardzo się cieszę z tego powodu i mam nadzieję, że przybędzie ich więcej.
Zostały trzy rozdziały do końca tego opowiadania. Cieszycie się? Bo ja nie mogę w to uwierzyć.
Następny rozdział może w środę za tydzień (wszystko zależy od Was), bo dziś wyjeżdżam na pięć dni nad jezioro. Nie będę więc miała czasu na pisanie rozdziału.
Czekam na komentarze../Nastka

11 lipca, 2014

~Rozdział 22~

*oczami Alex'a*

Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Wiem, że on ją skrzywdził, ale żeby posuwać się do czegoś takiego? Żeby zamordować go z zimną krwią? Nie poznaję swojej dziewczyny. Właściwie to byłej, bo nie mam zamiaru się z nią zadawać. Przecież mogliśmy ten problem rozwiązać razem. Miałem już plan, ale ona wszystko zniszczyła.
-Alex zaczekaj! - zawołała Rose. Nienawidzę jej. Nienawidzę.
-Czego ty ode mnie chcesz? - warknąłem do niej.
-Posłuchaj mnie. Ja nie..
-Tak tak, nie chciałaś. Niestety przepadło, a teraz zejdż mi z oczu.
-Ja tego nie zrobiłam! On sam się zabił!
-Nie pogarszaj swojej sytuacji! - odwróciłem się do niej z krzykiem. - Wiem co widziałem. A to nie wyglądało na samobójstwo.
-Ale Alex.. - Nie mogłem znieść jej rozbrajającego płaczu, więc odszedłem od niej. Najbardziej mi było szkoda mojej kochanej siostruni. Nawet jeśli ten chłopak zgwałcił Rose, to nie zasługiwał na śmierć. Teraz już sam nie wiem czy mam wierzyć mojej byłej dziewczynie. Skoro potrafi mi kłamać w żywe oczy, to na pewno robiła to cały czas. Ugh..

*oczami Rose - kilka dni później*

Nie zgadniecie, gdzie teraz jestem? Tak, w więzieniu. Siedzę tu już od trzech dni. Jestem załamana. Po tym jak rodzeństwo wyrzuciło mnie z domu, zabrała mnie policja. Proces ma być za miesiąc, a ja do tego czasu mam tu siedzieć. Przynajmniej dali mi najlepszą celę, ze względu na ciążę. Nie chcę, żeby moje dziecko się tu urodziło. Znowu się rozpłakałam. Teraz tak spędzam dni. Rano jem, a potem idę spać, albo siedzę w kącie płacząc. Zastanawiam się, co by było, gdybym wtedy została z Izzy. Czy Brad też by nie żył?
Co noc kładę się z tymi pytaniami, bo tylko tyle mi zostało.

*oczami Izzy*

Wczoraj James zaprosił mnie na randkę. Mamy iść dziś do kina na 19, a ja leżę w łóżku i myślę. Rose na pewno tego nie zrobiła. Ona jest za delikatna, a ja za dobrze ją znam. Umiem poznać się na ludziach w ciągu kilku dni. Tak samo miałam w wypadku James'a. Gdy tylko ukazał swoje uczucia, wiedziałam, że zrobiłby dla mnie wszystko. Tak się cieszę, że wychodzimy razem. Nie mogę teraz myśleć o Rosie, bo ja jestem ważniejsza. Chyba.
Równo o 19 ktoś zadzwonił do drzwi. Tak, to był James. Wyglądał olśniewająco w czarnych jeans i granatowej koszuli, która idealnie opinała jego smukłe ciało. Kocham tego gościa.
-Wyglądasz ślicznie, Izzy.
-Ty też niczego sobie, James. - Nagle z salonu wyszedł mój tata. Co on tu robi? Przecież miał być w pracy!
-Izzy, a co to za młodzieniec? Czemu mi nie powiedziałaś, że gdzieś wychodzisz?
-Dzień dobry, proszę pana. Nazywam się James. Chciałbym zabrać pańską córkę na randkę, oczywiście za pana zgodą.
-James, nie wygłupiaj się. Tato my wychodzimy. - Wzięłam chłopaka za rękę i poprowadziłam w stronę wyjścia.
-No dobrze, ale macie wrócić najpóźniej do 24. Zrozumiano?
-Oczywiście proszę pana. - powiedział Brown.
Gdy byliśmy pod kinem, stwierdziliśmy, że pójdziemy do wesołego miasteczka. Bawiliśmy się świetnie. Chłopak wygrał mi misia, a ja mu pistolet. Było super.
Podjechaliśmy pod mój dom 23.59. Nie spóźniliśmy się!
-Bardzo podobał mi się dzisiejszy wieczór. Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Jeśli się zgodzisz, to nawet jutro. Mam cały dzień wolny. - Oby się zgodził. Oby się zgodził.
-To o 13, może być? - Tak!!
-Oczywiście. Dobranoc. - Już się odwracałam, gdy ten niespodziewanie złapał mnie za rękę. Odwrócił mnie w swoją stronę i przyłożył swoje wargi do moich. Nieziemskie uczucie.
-Dobranoc Izzy. - powiedział i odszedł. Patrzyłam jeszcze za nim kilka minut, a później weszłam do domu.
__________________________________________________________________________________
Jak rozdział? Mam nadzieję, że się podoba :)
Tak, miał być wczoraj, ale..ja zawsze o czymś zapominam. Przepraszam.
Jak mijają wakacje? Strasznie szybko, nie?
Czekam na komentarze :*

09 lipca, 2014

~Rozdział 21~

 Witam Was serdecznie. Piszę jeszcze przed tym rozdziałem, bo chcę Was poinformować o tym, że trochę zmieniłam poprzedni rozdział. Jest to kilka zdań, ale akcja potoczy się zupełnie innym torem. 
Nie musicie czytać tamtego rozdziału ponownie, ponieważ tu wszystko się wyjaśni. 
Zapraszam do czytania.



 *oczami Rose*

Brad wyciągnął mnie z łazienki i ciągnąc mnie za włosy, sprowadził na dół. Rzucił mnie na kanapę i kazał mi się rozbierać. Naprawdę myśli, że się go posłuchał. Gdy on ściągał koszulkę, szybko wstałam i pobiegłam do kuchni. Wzięłam leżący na stole nóż i odwróciłam się w stronę drzwi. Zaraz pojawił się w nich Brad z furią wypisaną na twarzy.
-Nie podchodź do mnie - powiedziałam i zaczęłam wymachiwać nożem. Chciałam grać na czas, bo Alex pewnie jest już niedaleko. Nie chciałam mu robić krzywdy, ale nie miałam wyboru. Nie pozwolę zrobić sobie więcej krzywdy.
-Oj skarbie, odłóż ten nóż. Jeszcze się skaleczysz, a chyba nie chcesz, żeby Alex się martwił?
-Idź stąd! Zostaw mnie w spokoju!
-Nie mogę kochanie. Przecież dobrze o tym wiesz..Tylko ty możesz okiełznać tego ogara. - To powiedziawszy wskazał na swoje krocze. Obrzydliwe..
Kiedy zaczął do mnie podchodzić uciekłam z powrotem do salonu. Jak dobrze, że nasza kuchnia ma dwie pary drzwi.
Nagle upadłam i zrobiłam sobie w ręce ogromną szramę, bo za wszelką cenę nie chciałam wypuścić narzędzia. Brad od razu pociągnął mnie w górę. Wyrwał mi nóż z ręki i zaśmiał się.
-Mówiłem, że się zranisz? Czemu nikt nigdy mnie nie słucha?
-Zostaw mnie. Przecież nic ci nie zrobiłam. - Z moich ust wydobył się niechciany szloch.
-Jeszcze.
-Co masz na myśli?
-Co pomyślą twoi przyjaciele, gdy znajdą moje martwe ciało? Pomyślą, że ty to zrobiłaś, bo tylko ty byłaś ze mną w domu, prawda?
-Czemu chcesz się zabić?
-Bo cię nienawidzę. Tak samo jak twojego ojca. Nawet nie wiesz, prawda? - zapytał, gdy spojrzałam na niego z niewiedzą w oczach. - Ten pedał zgwałcił moją matkę, a potem ją zabił. Nawet nie wiesz, jak ja wtedy cierpiałem. Chcę, żebyś się przekonała na własnej skórze. Już cię zgwałciłem, a teraz wsadzę cię z kratki. Ciekawe ile dostaniesz. 5? 10? A może 25? Sama, w celi przez 25 lat. Bez Alex'a, bez przyjaciół, bez dziecka.
-Nie zrobisz mi tego! Nie pozwolę ci na to!
-Za późno. - Wbił sobie nóż w serce i upadł na ziemię. Podbiegłam do niego i wyjęłam mu ten nóż. Próbowałam zatamować jeszcze krwawienie, ale na nic. Z mojego gardła wydobył się krzyk i płacz. W tej chwili nie obchodziło mnie nic innego jak to, że przeze mnie zginął człowiek. Przeze mnie..
W tle usłyszałam otwieranie drzwi i głos Mii. Nie chciałam z nią gadać, bo i tak by mi nie uwierzyła. Gdy poczułam zapach Alex'a, podniosłam swój wzrok. Spojrzałam prosto w jego oczy i ujrzałam w nich wszystkie emocje. Od ulgi, po strach, rozczarowanie i żal. Mój świat przepadł, bo jedyna osoba, która przy mnie była, odwróciła się plecami. Alex odszedł.
__________________________________________________________________________________
Dzisiaj krótki i tylko z perspektywy Rose. Planowałam zrobić taki rozdział i jest. Jutro dodam następny i dłuższy. Życzę miłych snów..
Do jutra :)